Problemy z ustawą deweloperską

nieruchomoscPo ponad roku od wejścia w życie tak zwanej ustawy deweloperskiej, wciąż nie milkną komentarze analityków. Ustawa miał ochronić interesy klientów, a stała się główną dryfkotwą polskich deweloperów, choć podobne rozwiązania z powodzeniem wprowadzano w innych krajach. Na czym polega problem?

Podobnie jak w większości polskich ustaw, również w tym przypadku problemem jest brak spójności i precyzji. Zamiast w prosty sposób określać normy, ustawa deweloperska wprowadza szereg mglistych pojęć, niezrozumiały definicji i sprzecznych zapisów. Oczywiście wszystko to, na typowo polski sposób, okraszone szerokimi, homeryckimi niemal opisami wyjątków.

Deweloperzy skarżą się, że zapisy ustawy są niejasne i umożliwiają różne interpretacje. Efekt jest taki, że niektóre inwestycje są zawieszane, a w przypadku innych robi się wszystko, aby uniknąć możliwości rozliczania z przestrzegania ustawy deweloperskiej. Nie jest to w dodatku wynikiem złej woli tylko ostrożności, bo żadna z firm deweloperskich nie ma ochoty na własnej skórze przekonać się, jak ustawę deweloperską zinterpretują organa podatkowe albo sądy. Dlatego każdy stara się zachować status quo i unikać w ogóle dyskusji z ustawą. Powód jest prosty: ustawa wielu rzeczy nie precyzuje, na przykład nie nakłada bezpośrednio obowiązku założenia rachunku powierniczego, ani wprost nie ustala zawartości prospektu informacyjnego. Nie przeszkodziło to jednak ustawodawcy we wprowadzeniu sankcji grzywny lub nawet (!) więzienia za niedopełnienie niektórych „obowiązków”.

Błędem wydaje się też ograniczanie możliwości zabezpieczenia nieruchomości jedynie rachunkiem powierniczym. W ten sposób ustawa stała się dobra dla banków, ale dla nikogo więcej. W praktyce miało to dać możliwość dokończenia budowy w przypadku ogłoszenia upadłości przez dewelopera, ale na razie (nawiasem mówiąc odsetek inwestycji zabezpieczonych rachunkiem powierniczym rzadko gdzie przekracza 1%) tylko banki mogą inwestować pieniądze z rachunku powierniczego, deweloperzy ich na oczy nie widzą, a klienci prawdopodobnie i tak nie byliby w stanie w razie potrzeby odzyskać. Wszystko to jeszcze przy okazji oddania decyzji o otwarciu rachunku powierniczego w ręce banku. Bank też ma prawo jednostronnie zamknąć taki rachunek i nikomu nie musi się z tego tłumaczyć.


Tagi: , ,

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *